Nowiny

Tesla ujawniła dziś przyczynę kolizji robotaksówki w Houston: zdalna pomoc zakończyła się uderzeniem

Auto wjechało na skarpę i trafiło w ukryty pień

Tesla ujawniła dziś przyczynę kolizji robotaksówki w Houston: zdalna pomoc zakończyła się uderzeniem

Jezca Felarca

  • 20 lipca 2026
  • Zaktualizowany: 20 lipca 2026 15:24
Tesla ujawniła dziś przyczynę kolizji robotaksówki w Houston: zdalna pomoc zakończyła się uderzeniem

Tesla przekazała dziś do amerykańskiej agencji bezpieczeństwa ruchu drogowego NHTSA (National Highway Traffic Safety Administration) raport dotyczący kolizji swojej robotaksówki w Houston. Z dokumentu wynika, że podczas zdalnej pomocy samochód wjechał na trawiastą skarpę i uderzył w ukryty pień drzewa. Chodzi o autonomiczną usługę przewozową opartą na Tesli Model Y i systemie ADS (Automated Driving System).

W samym raporcie pojawia się kilka konkretnych informacji:

  • W polu Driver/Operator Type wpisano: „Remote (Commercial / Test)”.
  • Dokument oznaczono numerem 13781-15395.
  • Opisano, że Tesla Model Y zatrzymała się na ślepej, osiedlowej uliczce w Houston.
  • Dalej podano, że podczas zdalnej pomocy auto wjechało na trawiastą skarpę i uderzyło w ukryty pień drzewa.
  • Potwierdzono niewielkie szkody materialne.
  • Zaznaczono też, że nikt nie odniósł obrażeń.
  • Poduszki powietrzne się nie uruchomiły.
  • Samochodu nie trzeba było holować.
  • Prędkość tuż przed zderzeniem wynosiła około 3 km/h.
  • Przypomniano również, że według dostępnych danych to pierwszy przypadek, w którym Tesla tak jednoznacznie wpisała zdalnego operatora w ustrukturyzowanej części jednego ze swoich 22 raportów o incydentach z udziałem systemu ADS.

Sam opis zdarzenia wygląda na klasyczny scenariusz awaryjny. Pojazd utknął w trudnym miejscu, więc człowiek przejął sterowanie na odległość, żeby go przestawić. Problem w tym, że właśnie przy takim manewrze doszło do uderzenia. To już trzeci publicznie ujawniony incydent, w którym autonomiczny system Tesli utknął, zdalny operator przejął kontrolę, a samochód chwilę później w coś uderzył, przynajmniej jeśli trzymać się publicznie dostępnych raportów.

W lipcu 2025 roku teleoperator miał, według wcześniejszych publicznych raportów, wjechać w metalowe ogrodzenie przy 13 km/h. Z kolei w styczniu 2026 roku doszło do uderzenia w tymczasową barierę drogową przy 14,5 km/h. Oba wcześniejsze zdarzenia miały miejsce w Austin. Żeby w ogóle skorzystać z tej opcji, pojazd musi poruszać się powoli, poniżej około 16 km/h.

Tesla już wcześniej informowała, że zdalni operatorzy mogą przejmować sterowanie głównie po to, by wyprowadzić auto z kłopotliwego położenia. Wszystkie trzy znane kolizje z udziałem teleoperatora układają się więc w ten sam wzór: nie chodziło o normalną jazdę, tylko o powolny manewr ratunkowy.

Na razie firma nie ujawnia, jak często dochodzi do takich zdalnych interwencji. A to oznacza, że nie da się policzyć rzeczywistego poziomu ryzyka związanego z teleoperacją. Wiadomo jedynie tyle, że według analiz robotaksówki Tesli w Teksasie miały uczestniczyć w 22 kolizjach w niespełna rok, a ponad połowa z nich może mieć związek z oprogramowaniem Full Self-Driving (FSD) Tesli albo właśnie ze zdalnymi operatorami. Jeden fakt widać jednak od razu: każdy przypadek zdalnej interwencji, który trafił do publicznego raportu o kolizji, kończył się zderzeniem.

Model zdalnej pomocy stosowany przez Waymo wygląda przy tym inaczej i bardziej przypomina przekazywanie wskazówek niż pełną jazdę zdalną, na jaką stawia Tesla. Waymo powiedziało w lutym 2026 roku senatorowi Edowi Markeyowi, że nie korzysta z modelu zdalnej jazdy, w którym człowiek przejmuje pełną rolę kierowcy. Zamiast tego operatorzy przekazują wskazówki, które pojazd może zaakceptować albo odrzucić.

Jedyny bardzo ograniczony wyjątek dotyczy możliwości skłonienia unieruchomionego auta do ruszenia do przodu z prędkością około 3 km/h przy stałych kątach skrętu. Według Waymo ta funkcja nie była używana poza szkoleniem. Incydenty Tesli pojawiają się akurat w chwili, gdy NHTSA baczniej przygląda się firmie. Amerykańska agencja prowadzi już dochodzenie dotyczące systemów Autopilot i Full Self-Driving (FSD) Tesli, które weszło w etap engineering analysis, czyli fazę mogącą poprzedzać akcję przywoławczą.

Eksperci od dawna zwracają też uwagę na problemy typowe dla teleoperacji: opóźnienia sieci, ograniczony obraz sytuacji na drodze i ogromne znaczenie szkolenia operatorów. Na pełniejszy obraz skali teleoperacji wszyscy pozostali wciąż muszą poczekać.

Jezca Felarca

Jezca Felarca jest doświadczoną content writerką w zakresie recenzji oprogramowania PC, aplikacji mobilnych i usług cyfrowych. Sprawia, że tematy techniczne stają się przystępne dla szerokiego grona odbiorców.

Wytyczne redakcyjne

Najnowsze artykuły

Ładowanie następnego artykułu

Zalogowano do Softonic jako