Nowiny

Gregg Araki wrócił do kina po 12 latach. I choć nie lubi SI, wykorzystał ją w jednej konkretnej scenie

Pomogła oczyścić dźwięk sceny minigolfa nagranej przy autostradzie

Gregg Araki wrócił do kina po 12 latach. I choć nie lubi SI, wykorzystał ją w jednej konkretnej scenie

Randy Meeks

  • 3 sierpnia 2026
  • Zaktualizowany: 3 sierpnia 2026 17:19
Gregg Araki wrócił do kina po 12 latach. I choć nie lubi SI, wykorzystał ją w jednej konkretnej scenie

Możliwe, że w weekend Spider-man: Brand New Day publiczność nie będzie śledzić tego, co robi Gregg Araki, reżyser trylogii Teen Apocalypse i filmów takich jak Kaboom, Mysterious Skin czy Smiley Face. W gruncie rzeczy możliwe, że bardziej kojarzysz go z telewizji, z pracy przy reżyserii poszczególnych odcinków 13 powodów, Riverdale czy Dahmera. Teraz Araki wrócił do kina po 12 latach nieobecności, i zrobił to filmem, który nie zdołał stawić czoła Marvelowi, ale, mimo wszystko, przynajmniej trafił do pierwszej dziesiątki box office’u. To też coś.

Gregg kontra AI (albo nie do końca)

Oczywiście, jako niezależny filmowiec po 65-tce, Araki musiał odnieść się do AI w wywiadach o swoim nowym filmie, I want your sex. I jego odpowiedź może was zaskoczyć: “Teraz, z tą technologią i bardzo czułymi kamerami, i iPhone’ami, i oprogramowaniem, wszystko, co możesz zrobić… Nie jestem zwolennikiem AI, jeśli chodzi o zastępowanie aktorów i scenarzystów, ale jako narzędzia w postprodukcji, są rzeczy, których używamy w I want your sex”. Scenarzystów nie, ale montażystów już jak najbardziej.

“Kręciliśmy scenę minigolfa dosłownie obok autostrady. Dźwięk jest bardzo głośny we wczesnych wersjach montażowych, ale dzięki narzędziom, które są teraz dostępne, podczas miksu, można usłyszeć świerszcze. To było dosłownie szalone, widzieć, jak te rzeczy działają, i podobnie jest przy montażu, to niesamowite. Efekty, wszystkie te rzeczy rewolucjonizują wszystko, stając się dostępnymi dla niezależnych twórców z małym budżetem”, twierdzi. I to ciekawy punkt widzenia: czy to naprawdę przydaje się twórcom kina niezależnego, czy wyłapuje się to od razu, bo mamy wyrobione oko, czy jest nam wszystko jedno, bo chcemy tylko usiąść i oglądać dla przyjemności?

Dobrze, że filmowcy tacy jak Araki, którzy kiedyś byliby raczej zasmuceni przyszłością Hollywood, są teraz bardzo optymistyczni: “To szalone czasy, wszystko stoi na głowie. I dla kina indie też, bardzo trudno zdobyć dystrybucję. Trudno o finansowanie, ale zawsze tak było, to po prostu różne sposoby cierpienia. Myślę, że przyszłość naprawdę mnie ciekawi. Myślę, że wiele dawnych formuł już nie działa i że Hollywood się wali. To jak Titanic, ludzie biegają we wszystkie strony. Zasady po prostu piszą się na nowo. Mam tylko nadzieję, że to nie ChatGPT będzie je przepisywać.

Najnowsze artykuły

Ładowanie następnego artykułu

Zalogowano do Softonic jako