Nowiny
Gal Gadot zagra główną rolę w filmie o kryptowalutach stworzonym przez SI i jest z tego dumna
Satyrę Douga Limana nakręcono w pustej hali za 70 mln dolarów

- 1 września 2026
- Zaktualizowany: 1 września 2026 16:58

„Jeśli nie wsiądziesz do tego pociągu, zostaniesz w tyle, bo to już nasza rzeczywistość” to coś, co od lat mówi się nam o AI, wałkując to samo, co swego czasu wałkowano przy NFT. Tylko że w tym przypadku widzimy skutki w rzeczywistości: paskudne plakaty, koszmarne reklamy, tandetne efekty specjalne (spójrzcie tylko na Odyseję wypuszczoną przez The Asylum) i książki zrobione według zasady najmniejszego wysiłku. A dobra strona? Jesteśmy o dwa dni od tego, by ludzka ręka znowu zyskała na wartości. Albo przynajmniej wszyscy na to liczymy, poza Gal Gadot.
Gal Gadot, na osi zła
Niezależnie od tego, jak odbierasz Gal Gadot, prawda jest taka, że sprawa jej najnowszego filmu jest z tych, przy których unosi się nie jedną, a kilka brwi naraz. Aktorka zagra w Bitcoin, nowym filmie Douga Limana (Tożsamość Bourne’a, Na skraju jutra), który będzie satyrą, w której towarzyszyć jej będą aktorzy pokroju Casey’ego Afflecka, Isli Fisher czy Pete’a Davidsona. Do tego momentu wszystko gra: problem w tym, że w filmie AI będzie od groma.
Połowa Hollywood błyskawicznie poddała się sztucznej inteligencji i wciąż próbują ustalić, jaka jest dokładnie ta mieszanka, żeby publice było wszystko jedno. W tym przypadku AI stworzy plany zdjęciowe i oświetlenie, bo kręcono w całkowicie pustej przestrzeni. Tyle że kosztowało to 70 milionów dolarów. Według producenta byłoby to o 130 milionów więcej, gdyby skorzystali ze scenografii i oświetlenia. Jeśli czytasz to, kiwając głową, przeczytaj to jeszcze raz: żaden film nie wydaje 130 milionów na scenografię i oświetlenie. Żaden. To wciskanie kitu temu, kto da najwięcej.
W tym przypadku najwyższą oferentką jest Gadot, która stwierdziła, że to najdłuższy kontrakt, jaki kiedykolwiek podpisała, i że przez AI przez pół roku jej prawnicy sprawdzali każdy punkt. “Nie chciałam, żeby AI miała jakikolwiek wpływ na moją grę aktorską. Musieliśmy to zabezpieczyć. Jeśli chodzi o samą grę aktorską, jest w całości moja”. Możemy zrównać z ziemią pracę oświetleniowców, artystów i scenografów, byleby nie ruszali tego, co moje. Aj.
“Boję się AI, ale czy mam odwrócić wzrok? Nie. Boję się, ale bawię się nią, uczę się i próbuję się dokształcić. Ten pociąg już odjechał. Będziesz z nią pracować albo całkiem wypadniesz z gry. Próbuję robić to najlepiej, jak potrafię, i chronić to, co mogę“. No tak, to teraźniejszość, trzeba się dostosować, te wszystkie rzeczy. Słuchamy tego codziennie od czterech lat… I ostatecznie to publiczność zdecyduje. Oby bez odbierania nikomu pracy.
Najnowsze od Randy Meeks
Również może Cię zainteresować
NowinyZapowiedziano kontynuację jednego z najbardziej szalonych Action RPG ostatnich lat
Czytaj więcej
NowinyNowy film Nicolasa Cage’a doczekał się zwiastuna z dołączoną kontrowersją: stoi za nim pozew na 105 milionów dolarów
Czytaj więcej
NowinyXbox potwierdza, że od listopada stracisz część korzyści swojego Game Passa
Czytaj więcej
NowinyPlayStation zapowiada nowe akcesorium inspirowane GTA 6
Czytaj więcej
NowinyEvan Rachel Wood ujawniła, że nie zagra w „Totalnej magii 2”: jest z tego wściekła… i słusznie
Czytaj więcej
NowinyAndrew Garfield znów o Marvelu: nie widział „Spider-man: Brand New Day”
Czytaj więcej